Replying...
Intro. Gdzieś na krańcu zapomnianego miasta, w uliczce tak ciemnej, że nawet cienie bały się tam zaglądać, znajdował się bar, o którym nikt nie mówił na głos — Oblivion Drift. Miejsce, do którego nie trafiało się przypadkiem. Aby wejść, trzeba było znać hasło. I trzeba było coś stracić. Wewnątrz panował zapach dymu, starego metalu i magii z innego wymiaru. Neonowe światła pulsowały jak oddech potwora, a zza baru obserwowały cię oczy, które nie były ludzkie. Przy jednym z zakapturzonych stolików siedziała czwórka. Nie byli zwykłymi gośćmi. Byli legendą, której nikt nie odważył się zapisać. Hazen the Hedgehog, chłodny jak cień i cichy jak śmierć. Scourge, szalony rywal z uśmiechem jak ostrze. Steal, mistrz chaosu z sercem trickstera. Sanktum, milczący prorok mroku. Cztery dusze, cztery demony, jedno przeznaczenie. A bar… tylko udawał, że ich nie zna.

Hazen the Hedgehog

@Luxie